Blog

Aktualności, artykuły, opowiadania, bajki i inne twory literackie powiązane z tematyką psychologii

Opole

Gdyby pochylić się nad wydarzeniem Festiwal Piosenki w Opolu 2017 r., to zamiast komentarza powinno zapaść krępujące milczenie. Przecież nic przyjemnego w nazywaniu katastrofy. Ale rzecz staje się ciekawa, kiedy czyta się komentarze widzów umieszczone pod publikacjami w mediach internetowych. Oto niektóre, te najgrzeczniejsze: „Komuna w pełnym rozkwicie”, „Komuna bis”, „Jeżeli z tymi statystami to prawda, to mamy rasowy, pełnoprawny PRL-bis a nie żadną IV RP”, „Przychodzi czas komuny”, „Opolski festiwal pod znakiem komucha Pietrzaka i świecącej tłustym tyłkiem Maryli”. I w tym tonie całe fury bredni, które mają być w intencji nie tyle krytyczne, co obelżywe. Można sentencjonalnie rzec, że jaki festiwal, takie komentarze.

Wybór Opola na miejsce tej imprezy nie był przypadkowy, był podyktowany względami politycznymi. Festiwal w Opolu był w PRL wydarzeniem prezentującym muzykę popularną, kabaret i, w odrębnej formule ważniejsze wydarzenia muzyczne w kraju w minionym roku. Wybory tego, co prezentowano na festiwalowej scenie budziły czasem zdziwienie a czasem dyskusje.

Użycie w znaczeniu pogardliwym określenia „komuna” w odniesieniu do niektórych aspektów tegorocznego festiwalu, jak i do innych zdarzeń relacjonowanych przez media, świadczy o zadziwiającym pomieszaniu pojęć i chaosie w głowach tych, którzy tym określeniem się posługują. Trochę więc wyjaśnień, w syntetycznym skrócie.

Problem, Drodzy Państwo w tym, że nie macie nic. Nie chodzi o to, że nie macie szkoły, sądów, szpitali, instytucji państwa, organizacji obywatelskich, wzajemnego zaufania, uczciwości i poszanowania prawdy. Nie macie zdolności, Drodzy Państwo, do sformułowania jakiejkolwiek refleksji osobistej, myśli od siebie i nie macie również języka, za pomocą którego moglibyście się wypowiadać. Wasza mowa jest „wypaloną ziemią stratowaną przez […] niosące przemoc dyskursy: nacjonalistyczny, kapitalistyczny, martyrologiczny, seksistowski, rasistowski…” Wasz język, to „język subalterna, jeśli w ogóle jest możliwy, to tylko jako makabryczny i naznaczony przemocą zlepek ideologii […]” (K. Barańska, K.Snochowska-Gonzales, Wojna chamsko-pańska, 2008). Nie rany przeszłości są przyczyną takiej dewastacji rzeczywistości, w tym kultury a codzienne, uporczywe niszczenie wszystkiego. „Żyjemy wszak […] w kraju, gdzie konstruowanie mitów i pielęgnacja urojeń odgrywają w życiu zbiorowym zasadniczą rolę. […] Uporczywe powracanie do spektakularnych klęsk militarnych i budowanie na nich dziwacznej, wiktymistyczno-mesjanistycznej ideologii, ekshumacja wielkich zmarłych i ponowny pochówek w atmosferze funeralnej fiesty, zajadła walka o symbole odbierająca im w istocie resztki poważnego znaczenia – wszystko to jest nam doskonale znane.”(K. Zajas, Fantazmaty Sarmaty albo historia Polskiej Kompanii Kresowej, 2012)

Był więc festiwal na miarę widowni, a gwiazdy,zgodnie z tradycją, ekshumowane.

A PRL jest niedoścignionym i coraz bardziej odległym wzorem, jeśli chodzi o organizację imprez masowych, czy to festiwal, czy dożynki, czy targi mody czy zjazd partii.

Zdjęcie: Foter.com

Comments for this post are closed.

Nikt nigdy nie powie

Nikt nigdy nie powie Ci że już wystarczy Nikt nigdy nie powie Ci że już nie musisz się starać Nikt nigdy nie powie …

Bohumil Hrabal, Auteczko, przekład Jakub Pacześniak, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009.

Opowiadanie rozpada się na dwie części, pierwsza to rozdziały 1 – 6, poświęcone kotom w Kersku i rzezi, jaką urządził …

Mój, raj tuż za rogiem.

Kiedy spotkałam Florę Tristan właśnie „[…] wracała do hotelu krętymi, brukowanymi uliczkami Auxerre, zobaczyła …