Blog

Aktualności, artykuły, opowiadania, bajki i inne twory literackie powiązane z tematyką psychologii

Żal

Opowiedział mi swoją historię, choć nie ma pewności czy warta była trudu opowieści. Powiedział, że choć niby nic się nie stało, wraca ona w jego myślach jak bezsensowne fragmenty jakiegoś mało ważnego filmu albo koszmarnego snu. Ale przecież jest bardzo grzecznie a każdy gest jest manifestacją bezwzględnej siły urzędu. I ciągle widzi minę urzędniczki, która ze źle skrywanym, a może wcale nie skrywanym, a może nawet teatralnie skrywanym, czyli nieskrywanym uśmieszkiem triumfu przyjęła jego oświadczenie.

Silne targnięcie gniewu ukrył spuszczając oczy a całe jego ciało natychmiast zapadło się w niedającej opanować się niemocy. Nie pamięta, jak stamtąd wyszedł, ale właśnie ta scena i to uczucie bezsiły towarzyszą mu wszędzie. Był na grillu u znajomych. Dobra, swobodna atmosfera, wszyscy śmieją się i opowiadają konwencjonalnie głupkowate anegdoty, dowcipy. Lato, przestygłe zakąski, ciepła wódka i spocone kobiety. Pełnia pysznej zabawy do świtu, a tu on zaglądający w oczy innych biesiadników, poszukujący tego samego. Tego, co tam mi zrobili, i innym, czego nie można zaśmiać i zakrzyczeć. „Wiesz, wszyscy to mają.” I poszedł.

Oświadczenie o wyrażeniu czynnego żalu składa obywatel przed urzędem skarbowym na zakończenie postępowania skarbowego, które doprowadziło do koniecznych świadczeń ze strony tegoż obywatela, których on wcześniej nie dopełnił. Postępowanie mogło zakończyć się wyjaśnieniem rozbieżności w widzeniu sprawy przez urząd i obywatela. Mogło zakończyć się ujawnieniem przestępstwa skarbowego obywatela. Prowadzone jest jednak w celu stwierdzenia zgodności stanu faktycznego z wymogami przepisów i tylko w takim celu. Urząd stoi na straży porządku prawnego, nie pilnuje stosunku obywatela do przepisu. Jeżeli obywatel popełnił błędy, których naprawienie jest w granicach możliwości tegoż obywatela i w zgodzie z przepisami, to na mocy jakiego prawa pojawia się „czynne wyrażenie żalu”. Nie ma takiego prawa – totalnego nadzoru nad tym, co obywatel czuje, jak tych uczuć doświadcza i je wyraża. Zostaje zniesiona relacja urząd obywatel, ponieważ podmiot tej relacji – obywatel, przestaje istnieć. Przymuszenie obywatela do podpisania takiego oświadczenia jest ciężkim naruszeniem podstawowych swobód obywatelskich – wolności sumienia.

Czynne wyrażenie żalu wobec urzędu? Jak on, do cholery miałby to zrobić? Zdjąć czapkę i pocałować tablicę informacyjną urzędu, tą z ptaszkiem? A może powinien się rozpłakać, zemdleć z poruszenia tym żalem, upaść i trzasnąć głową o urzędowe marmury? A może pocałować w rękę wysokiego urzędnika urzędu w osobie pani Jadzi? A może pójść na plac, pokłonić się ludziom i ziemi i wyznać: „Ja to zrobiłem”? Chyba nie ma przepisu, w jaki ten czynny żal powinien być wyrażony, bo jest on, ten czynny żal zawarty w podpisie i w momencie jego składania. Obywatel podpisuje papier i może doświadczyć przejmującego smutku, przeżytego w hrabalowskiej wręcz samotności. Bo ofiara systemowej, totalnej przemocy biurokratycznej jest zawsze smutna i samotna.

Urząd, jeśli coś ma robić, to dbać o porządek prawny w zakresie określonym przez prawo. Inaczej staje się organizacją bandycką. Urząd nie ma nic do ludzkich uczuć, do ludzkiej prywatności i intymności. Naruszenie tych niedostępnych dla żadnego urzędu obszarów doświadczenia jest zamachem na ludzką wolność. Ludzie poddani tej procedurze zostają pozbawieni godności, szacunku dla siebie. A wobec faktu, że każdy może znaleźć się w tej sytuacji, wszyscy boją się upokorzenia, hańby.

W historii zdarzały się podobne próby zniewolenia ludzi: nazizm, stalinowski bolszewizm, systemy wyznaniowe oparte na winie, karze i instytucjonalnej reglamentacji łaski. Wszystkie bądź upadły bądź istnieją w stanie ciągłego buntu indywidualnego lub zbiorowego.

W świetle praktyki innych urzędów państwowych można przypuścić, że oświadczenie o czynnym wyrażeniu żalu nie jest przypadkowe, nie wyrwało się powiatowemu hitlerkowi i tak zostało. Należy do systematycznie realizowanej polityki społecznej państwa. Zostało wprowadzone: a/ jako test, czy jest coś takiego możliwe, b/ praktyka biurokracji wobec zastraszonego tłumu zatomizowanych, pozbawionych praw jednostek, postawionych w podobnie opresyjnej sytuacji. Udało się. Dalej można, przez kolejne uregulowania prawne ograniczać wszelką aktywność społeczną.

Kiedyś dawno, dawno temu potrzebne były brzęczące zardzewiałe łańcuchy, druty kolczaste, pały, karabiny. Żyjemy w nowym, lepszym świecie – wystarczy papier, wygodny fotel, uprzejmy gest i uśmiech urzędnika. To, że nie płynie krew, nie znaczy, że nie ma ofiar. Wszyscy nimi są i zostaje tylko żal.

Comments for this post are closed.

Sens bez zasad

Dwie rzeczy: jedna przypowiastka; oraz scena w filmie Skazani na Shawhank. 1. Przypowiastka z książki Anthony’ego …

Zajęcia odwołane

Szanowni Państwo, zajęcia w 2017 r. i w 2018 r. nie odbędą się.

Noc jest najciemniejsza w nocy

„Noc jest zawsze najciemniejsza tuż przed świtem”. Ciekawe powiedzenie. Pokrzepiające, szczególnie w jakimś …