Blog

Aktualności, artykuły, opowiadania, bajki i inne twory literackie powiązane z tematyką psychologii

Tatuś -10

Pierwsze wspomnienie, jak ustalił po konsultacjach z matką pochodzi z czasów, gdy miał około dziesięć miesięcy. To niemożliwe, ale jest. Stoi w łóżeczku, które ma okrągłe szczebelki pomalowane białą, olejną farbą dzięki czemu w dotyku są gładkie, śliskie i w pierwszym momencie lekko chłodne. Patrzy na pokój, ale nie ma kliszy z tym widokiem. Na następnym zdjęciu jest twarz tatusia, tuż przed jego twarzą. Tatuś widocznie klęka lub kuca. Czuje, jak ręce tatusia obejmują jego dłonie i po chwili następuje bardzo bolesny ucisk. Nie może wyrwać rączek. Płacze i po chwili tatuś zwalnia ucisk i znika z pola widzenia. Siada bezwładnie w łóżeczku i płacze dłużej niż bolą rączki.

Dzieci często zaskakują dorosłych trafnością swoich wypowiedzi, które nie wiadomo skąd biorą. Może to podsłuchane rozmowy dorosłych, a może w dziecięcych główkach nie zepsutych jeszcze obłudą dorosłych rodzą się całkiem celne komentarze do bieżącej sytuacji. Kiedyś wypowiedział zdanie, które zaciążyło na całej historii jego doświadczeń z tatusiem, a ponieważ wypowiedział je bardzo wcześnie, zanim zdarzyły się rzeczy dobre, to może przez to zdanie to, co dobre nie zdarzyło się wcale. Zastanawiał się często, kiedy tatuś zaskakiwał go nowym pomysłem, że to może właśnie dlatego, że wypowiedział tamto zaklęcie. Było one tak zaskakujące, że w całej rodzinie i wśród znajomych powtarzano je z podziwem dla malca, który coś takiego wymyślił. Śmiano się przy tym i tatuś również się śmiał. Kiedy miał dwa lata powiedział do tatusia: „Kiedy umrzesz, nie przyjdę na twój pogrzeb.” I dotrzymał słowa.

Niezależnie od pory roku matka wystawiała jego łóżeczko na taras i ustawiała tak, że widział niebo. Pięknie było zimą. Czuł na policzkach chłód nocy, a w środku było cieplutko. Czasem niebo było aż białe od naprawdę świecących gwiazd. Wstrzymywał wtedy oddech, żeby nie spłoszyć tego widoku i panowała wielka cisza. Słyszał bicie swego serduszka i mówił w myślach do niego „Cicho, cicho, widzisz jak czasem jest pięknie.” I zasypiał. Śniło mu się, że gwiazdy można dotknąć i dotykał ich, ale tak delikatnie, żeby nie popsuć ich światełka. Ale czasem miał sen, że gwiazdy od niego się odsuwają a on w końcu, rozżalony zadawał pytanie „Dlaczego?” a wtedy tracił równowagę i spadał coraz szybciej, aż gwiazdy zmieniały się w świecące smugi, których dotknięcie bolało. A gdzieś w tle słyszał śmiech tatusia i budził się przerażony. Otwierał oczy i widok przynosił mu ukojenie.

Photo credit: Foter.com

Comments for this post are closed.

Jest w Polsce miasto

Jest w Polsce miasto Ł – Łask, Łomża, Łódź albo Radom, Włocławek, Opoczno albo jeszcze inaczej nazwane, miasto …

Pociąg do władzy

W pociągu relacji miasteczko miasteczko przez miejscowości i wsie jechał chłopiec ze szkoły do domu. Jego bilet był …

Śnieg i mróz

Marzę o śniegu i mrozie. Śniegu może być niewiele i mróz też może być skromniutki, tak z trzy, cztery stopnie. Bo …