Kategoria: Opowiadania

Gombrowicz w Anglii

Nareszcie jest. Przyjechał we wtorek i jest. Stoi sobie na specjalnej, osobnej półce, ale ma blisko do innych. Niechcący wypadło mu stanąć obok Llosy, Marqueza i Nabokova.

To niezłe towarzystwo. Mario Vargas Llosa, który wolał literaturę i ciotkę Julię niż wybraną przez tatusia karierę konserwatywnego mieszczucha. Marques, który zafundował sobie swoje własne Macondo, przyjaźń Fidela i ostatnią dziwkę na urodziny. I Nabokov, który wyruszył z Rosji na podbój świata i zrobił to. Między nimi stoi Gombrowicz i mimo różnic może dobrze się czuje, w tej niewielkiej, ale jednak, świątyni najwyższej myśli i wolnego ducha. Może za książką zjawi się duch Autora i trochę odpocznie.

Czytaj dalej

Usuwanie ciąży na ulicy

Na najmniej uczęszczanym placu w Łodzi stoi grupka osób – osiem, dziesięć. W pozach uroczystych i podniosłych. Bo takie pozy trzeba mieć, jak się coś podnosi, uroczyście. Na planszach – w kolejności siły przekazu – płód we krwi, w ujęciu do pępowiny (zdjęcie nieostre), portretowy wizerunek posłanki na Sejm RP, napisy – aborcja w 24 tygodniu, precz z aborcjonalistami. Postali, postali i poszli.

Czytaj dalej

Wakacje w Łodzi

Zaczyna się. A jak nie teraz, to zaraz zacznie się gorączka planowania, rezerwowania, kupowania, wyjażdżania, wytrzymywania, wracania, odpoczywania, odzyskiwania równowagi psychicznej i fizycznej. Wakacje tuż, tuż. I zanim po raz kolejny zwariujemy, mimo corocznych obietnic, że tym razem będzie inaczej, zanim znowu będziemy szukać atrakcyjnego wyjazdu, zostańmy w domu. A jeśli jechać, to tutaj, do nas, do środka Polski, do Łodzi. Tutaj będą wakacje naszego życia. Tutaj jest wszystko, co piękne, straszne, wzruszające, autentyczne i brudne. Wszystko.
Czytaj dalej

Labirynt dnia codziennego

Motto:

Jak ma się coś zepsuć, to zepsuj to, zanim samo się zepsuje.

AK, Myśli, wymyślone teraz

Każdy chce być lubiany, ja nie. Jestem wrednym, czepliwym, drobiazgowym, upierdliwym, wkurwionym, rozczarowanym, jędzowatym, stetryczałym, wściekłym, pełnym goryczy histerycznym furiatem, bo:
Czytaj dalej

Przewodnik – Autobusem do Piotrkowa

Motto: Dlaczego komory śmieci wymagały gazu?

Metal ociekający ludzkim smrodem i jego – smrodu – dyskretny powiew. Inaczej śmierdzi żelazo a inaczej aluminium, choć pokryte są tą samą mieszaniną ludzkiego potu i płucnych wyziewów. Żelazo jest bardziej cierpkie, rdzawe. A jeszcze inaczej śmierdzi stalowa śruba wkręcona w aluminiową listwę, czarno obwiedziona konserwującym pierścieniem zbitych ludzkich odchodów zmieszanych z drobnym, od lat zalegającym śmieciem. Ludzie mieszają swoje biologiczne ślady – łupież, zdechły plemnik, resztki żarcia w zmętniałej ślinowej zawiesinie, zgnieciony na pięcie zrogowaciały naskórek. W słońcu metal nagrzewa się. Ciepły powiew od opasłego kierowcy w koszulce z krótkim rękawem. Zamknięte.
Czytaj dalej

Wyprawa do Norwegii

Dzień dobry!

Nazywam się Bartosz Michalak, mam 30 lat i jestem magistrem Prawa Uniwersytetu Łódzkiego.

Pozwoliłem sobie podzielić tą wiadomość na dwie części. W pierwszej, będę chciał trochę napisać o sobie i o mojej aktywności mimo niepełnosprawności, w drugiej o mojej propozycji w związku z tym.
Czytaj dalej

Poznam Cię

Piąty lutego tego roku, każdego roku. Wyjazd z Łodzi 8.18 do Warszawy Zachodniej, przyjazd 9.50. Długopis zamarzł. Zamarzają szyby. Przez okna niewiele widać, nie ma na co patrzeć.., nie ma czym, oczy też zamarzają.

Mróz. Czas mija. Za znaki orientacyjne wystarczają stacyjne megafony: Skuszki (Koluszki), Kiewice (Skierniewice), Orargół (Żyrardów). Już niedługo Warszawa Zachodnia. Budynek dworca ogrodzony płotem. Tabliczka „Remont”. Obok pudło kontenera z napisem „Kasy”, „Poczekalnia dla podróżnych”. Czytaj dalej

Po co?

Zaczynało już świtać. W starej kamienicy, na IV piętrze paliła się nocna lampka. To kolejna nieprzespana noc przez Michała. Od dłuższego już czasu, chłopak ten, spędzał każdą chwilę swojego życia próbując znaleźć wreszcie odpowiedź na pytania dlaczego i jaki to wszystko ma sens.
Czytaj dalej

O zwierzątku imieniem Małgoś

Zwierzątko mieszkało w pięknej Krainie Po Drugiej Stronie Rzeki. W Krainie tej wszyscy byli uśmiechnięci i zadowoleni. Każdy mieszkał w bardzo podobnym różowo-białym domku, pracował w fabryce choinkowych bombek, a małe Zwierzątka chodziły do szkoły, w której uczyły się śpiewu, tańca i wspanialej historii Krainy Po Drugiej Stronie Rzeki.

Czytaj dalej

Most

Nad brzegiem cichej i spokojnej rzeki mieszkała sobie jasnowłosa dziewczyna. I niby nic nie byłoby w tym szczególnego gdyby nie jej oczy – niebieskie oczy. Oczy, które widziały w życiu wiele, które potrafiły płakać ze smutku i ze szczęścia. Oczy, które widziały więcej, bardziej i szerzej. I które po prostu patrzyły. Potrafiły patrzeć mądrze, uważnie i głęboko. Dziewczyna rozpoczynała każdy dzień wcześnie rano. Wstawała z łóżka i brała prysznic. Lubiła pielęgnować swoje ciało, a wszędzie roznosił się bukiet zapachów z jej przeróżnych kremów, balsamów i perfum. Siadała potem na kanapie i popijając kawę z mlekiem, bez cukru, jeszcze raz analizowała zadania na cały dzień.

Czytaj dalej

Jest w Polsce miasto

Jest w Polsce miasto Ł – Łask, Łomża, Łódź albo Radom, Włocławek, Opoczno albo jeszcze inaczej nazwane, miasto …

Pociąg do władzy

W pociągu relacji miasteczko miasteczko przez miejscowości i wsie jechał chłopiec ze szkoły do domu. Jego bilet był …

Śnieg i mróz

Marzę o śniegu i mrozie. Śniegu może być niewiele i mróz też może być skromniutki, tak z trzy, cztery stopnie. Bo …