Blog

Aktualności, artykuły, opowiadania, bajki i inne twory literackie powiązane z tematyką psychologii

Jeden Krzyś – jeden miś. 3

W łóżeczku leży trzymiesięczne niemowlę. Całe śliczne, czyściutkie, najedzone, zadowolone. Nad niemowlęciem rozwieszona cała girlanda zabaweczek. A każda zabaweczka, jak ją się poruszy gra, piszczy, dzwoni, robi puk-puk, bum-bum. A w dodatku każda świeci, błyska i mruga. Dziecko wyciąga rękę i trąca zabawki i zaczyna się koncert. Dziecko znów wyciąga rękę i znów koncert. I tak w kółko. I nie wiadomo tylko, czy dziecko chce uruchomić zabawki ponownie, czy sięga po nie czy może chce je odepchnąć, usunąć. Zabawki są wyrazem troski i dbałości rodziców, więc trzymajmy się pierwszej wersji – dziecku podoba się co i rusz powtarzający się wybuch dźwiękowej i wizualnej bomby.

Człowiek dzieli ze zwierzętami odruch orientacyjny. To zachowanie polega na natychmiastowym zwróceniu receptorów w kierunku nagłego bodźca. Jeśli coś huknie, piśnie, krzyknie, to człowiek automatycznie zwraca głowę w kierunku, skąd prawdopodobnie dźwięk pochodzi. Podobnie jest z sygnałem dźwiękowym, nagłym ruchem na granicy pola widzenia i innymi zdarzeniami. Ten odruch ratuje życie. Ale gdyby uruchamiany był za każdym razem, to mógłby być uciążliwy a nawet niekorzystny. Dlatego ewolucja dała nam habituację, to znaczy automatyczne wygaszanie odruchu orientacyjnego, jeśli powtarzający się, nagły bodziec jest przeżywalnościowo nieważny. Jeśli za oknem nieoczekiwanie robotnik uruchomi młot pneumatyczny, człowiek spojrzy w tamtą stronę. Ale jeśli młot pneumatyczny będzie uruchamiany nawet nieregularnie przez cały dzień, to może zdarzyć się tak, że człowiek przestanie zwracać na ten nieprzyjemny odgłos uwagę.

Człowiek jest ciekawy. Prostą manifestacją ciekawości jest odruch badawczy, czasem nazywany odruchem poznawczym. Polega na tym, że jeżeli człowiek spotyka nowy, nieznany obiekt, to aktywnie utrzymuje uwagę na tym obiekcie i podejmuje rozmaite działania, żeby dowiedzieć się, co to jest. Dotyka – twarde, miękkie, ciepłe, zimne. Przesuwa ręką badając fakturę. Ogląda ze wszystkich stron. Wącha a czasem – poliże. Próbuje podnieść i sprawdzić czy ciężkie. Potrząsa i przykłada ucho. Zwykle postępuje w ten sposób tak długo, aż ustali, co to jest albo do jakiej klasy obiektów należy, do czego to nowe jest podobne.

Niemowlę po raz kolejny trąciło kolekcję zabawek nad głową. Czego się uczy? Czy uczy się ciekawości i chęci poznawania otoczenia, czy raczej ćwiczy habituację wobec nieznośnego natłoku bodźców. Czy uczy się identyfikować dźwięk i przypisywać do źródła, czy raczej uczy się żyć w hałasie. A może za kilka lat będzie miało w pokoju włączony telewizor, otwarty laptop z bajką i jeszcze grającą zabawkę, którą będzie walić w podłogę. I będzie przeżywać satysfakcję, że jago walenie jest najgłośniejsze. A może za jeszcze kilka lat nie będzie się śmiać z gagów Monty Pytona, bo one okażą się za długie. Artykuł w gazecie okaże się za długi a książka niedostępna.

Nie byłoby pewnie dobrze, jeśli niemowlę widziałoby białą ścianę i tylko tę ścianę. Ale nie jest też dobrze, jeśli wielość, nadmiar bodźców zaburza rozwój.

Jeden Krzyś – jeden miś to akcja ochrony dzieci przed nadmiarem tego, co opiekunowie uważają za dobre. Dobre jest to, co w miarę.

                                                                                                                                                                                                                                  Andrzej Kuśmierczyk

Comments for this post are closed.

Nasza sobota i niedziela. Córka z tatą…

Tego roku rozpoczęliśmy lato wcześniej niż rozpoczyna się kalendarzowe lato, bo na samym początku czerwca. W piękną …

Jeden Krzyś – jeden miś. 3

W łóżeczku leży trzymiesięczne niemowlę. Całe śliczne, czyściutkie, najedzone, zadowolone. Nad niemowlęciem rozwieszona …

Jeden Krzyś – jeden miś. Dwa

Jorge Luis Borges powiedział, a słuchało go z uwagą dostojne zgromadzenie, że człowiek ma dwie potężne moce kulturotwórcze: …