Blog

Aktualności, artykuły, opowiadania, bajki i inne twory literackie powiązane z tematyką psychologii

Czerwone światło

Przechodzę na czerwonym świetle przez jezdnię. To ja korzystam z czerwonego światła, które informuje mnie, że teraz, kiedy ono pali się dla mnie, droga jest otwarta dla samochodów. To sygnał ostrzegawczy, dzięki któremu przechodzę przez jezdnię ostrożnie, rozważnie, sprawdzając czy nie nadjeżdża samochód. To nie jest i nie może być, jak stanowi przepis, zakaz kategorycznego przejścia przez jezdnię, bo ten przepis mnie obraża. Bo chcę, żeby czerwone światło zapalało się dla mniej więcej rozgarniętego uczestnika ruchu drogowego, zdolnego podejmować samodzielne decyzje. Bo nie zgadzam się, żeby przepis czegokolwiek mi zakazywał. Bo ja mam wolę i możność czynu a nie przepis.

Pewien mądry człowiek opowiada mi o swojej dyskusji z policjantem o wysokości mandatu w związku z wykroczeniem drogowym i każde kolejne zdanie rozpoczyna od zwrotu „Panie władzo”. Wreszcie kończy swoją dość zabawną opowieść, ale jest zaskoczony, kiedy słyszy, że to „Ty jesteś władza a policjant jest stróżem porządku, Twojego porządku.”

Ty tworzysz urząd, którego się później całe życie boisz, choć to jest jedynie narzędzie Twojej woli. Przez swoją bierność, przez zgodę, przez ciche kombinowanie, przez życie ukradkiem. Przez swoją mentalność parobka, co to z pańskiego pola kartofli nachowa za pazuchą i jest z tego dumny, chociaż jak się wyda to dostanie w mordę.

To Ty fundujesz sobie niechciane państwo z jego bizantyńskim przepychem i ostentacją. To Ty zatrudniasz swoich reprezentantów i godzisz się, by byli to ludzie, których być może nie zaprosiłbyś na śniadanie z obawy, że zginie Ci srebrna łyżeczka z zastawy rodzinnej. To Ty masz swego Prezydenta, Sejm z czterystoma sześćdziesięcioma posłami i stuosobowy Senat, chociaż Cię na to nie stać. To Ty, obywatelu, boisz się każdego listu poleconego, wiedząc że zwiastuje kłopoty. To Ty godzisz się na: … (i tutaj jest miejsce, na wpisanie sobie katalogu niegodziwości, o których, obywatelu, wiesz. A warto zostawić jeszcze trochę miejsca na to, czego nie wiesz.) I pamiętać koniecznie trzeba, że jedną z niegodziwości, której doświadczasz, jest elementarny, chroniczny brak zaufania do Twoich przedstawicieli, co powoduje, że owa nieufność staje się czynnikiem modyfikującym wszystkie relacje międzyludzkie. Ta niepowetowana krzywda będzie wymagała wieloletniego leczenia, zanim Ty zechcesz spotkać się ze mną, byśmy razem uczyli się, jak być społeczeństwem obywatelskim.

A gdybyś jednak chciał powiedzieć coś własnego, od siebie i gdyby to było nawet duże NIE, to zrób to dużym głosem, tak żeby zabrzmiała w nim godność gospodarza i właściciela a nie przybłędy petenta.

Comments for this post are closed.

Otoczenie fizyczne a moje życie – miejskie migawki z „kosmitami” w rolach głównych

Po raz pierwszy na otaczającą mnie przestrzeń zwróciłam uwagę jadąc autobusem. Zawsze siedziałam (taki ze mnie cham!), …

Palenie wbrew wszystkiemu

Swojego pierwszego papierosa zapaliłem w gimnazjum, zarzuconego podczas picia piwa w parku. Po pierwsze – robię coś …

Barbie

Strychowiec. Tak nazywaliśmy w naszym domu pokój na piętrze ze skośnym sufitem. W strychowcu stała deska do prasowania, …